wtorek, 19 czerwca 2007

cruel word, cruel world



Każdy z nas lubi sobie objąć jakieś życiowe motto, przeczytać zdanie które wskaże drogę, często też pochwalić się innym jakimś aforyzmem-znaleziskiem.
Jednakże większość poprzestaje tylko na napawaniu się pięknem owej sentencji, nie zastanawiając się, co ona w swoim życiu może poradzić. Bo najczęściej chodząc z pięknym szykiem zdań na ustach jesteśmy jednocześnie totalnym zaprzeczeniem owej tezy. A uciułane w genialnym umyśle zdanie staje się idiotycznie pustym zlepkiem liter, dla którego jakakolwiek życiowa interpretacja nie istnieje. Dlaczego?
Jednym z powodów są tu pewnie nasz umysł i dusza. Jesteśmy kim jesteśmy, zachowujemy się jak zachowujemy. Nasz charakter okazuje się być na tyle niekompatybilny ze złotą myślą, że wywala errora, zabija proces i bezdusznie zapomina o "piękności". Zostaje okienko z treścią ukazujące się na naszych ustach, palcach i oczach.
Doszedłem do wniosku, że im taki słowny twór piękniejszy, tym bardziej nieżyciowy. Bo lajf is brutal, ludzie to sk***syny i świat pędzi ku zagładzie. A gdzie w tych śmieciach miejsce dla świetlistego przekazu? Parę ulic w prawo. Tam, gdzie całe szafy pięknych metafor pseudożyciowych.
Live your life, not your word.

4 ...from you?:

biala spiaczka pisze...

zaskakujesz mnie niezwykle dojrzałą spostrzegawczością. okurrrrczę, porozmawiaj ze mną kiedyś. ;>

Paulinka :* pisze...

zgadzm się..wielu obiera jakieś pięknie brzmiące słowa na swoje zyciowe motto, ale często nie rozumieją jego przesłaniai w tym jest cały problem! ;( ale na ziemi nie wszyscy są tak puści jak lalka "Barbie" niektórzy rozumieja i starają się swoje zyciowe motto wypełniać jak najlepiej! ja sama staram się iść, życ i postępować wg. słów "Carpe diem" staram się lecz nie zawsze moge sobie na to pozwolić :(
Pozdro :*

Anonimowy pisze...

A czym jest słowo?

Magią.
Czymś niesamowitym. Nie wierzysz?

"Wszechświat"
11 liter. Nie rozumiemy go, nie umiemy jednoznacznie zdefiniować, za to jego nieskończoność i czystą perfekcję zamykamy pośród 11 liter...

Później dziwimy się, że gdzieś zanika sens wszystkiego, o czym mówimy... o czym piszemy...

... o czym myślimy.

Soay pisze...

Ah.
Przepraszam za anonima.
To z wrażenia, emocji, pod wpływem impulsu jakiegoś.