
Złudzenia. Niektóre piękne, niektóre tragiczne. Wytwory naszej wyobraźni, wyolbrzymiające cechy podmiotu, tworzący karykaturalny obraz sytuacji. Sprawiają, że coś co wydawało nam się dziwne, złe, czy niemożliwe, wydaje nam się całkiem inne, piękniejsze, bardziej przystępne. Działa to także w drugą stronę, co powoduje nasze senne koszmary, czy przerażające wrażenie, że ktoś(coś?) nas śledzi.
Można je nazwać krótką(czasami i dłuższą) chorobą umysłu. Można je także nazwać błogosławieństwem.
Moje marzenie. Bardzo skryte, piękne. I równie niemożliwe. Czy aby napewno? Złudzenie szepcze do ucha "marzenia się spełniają". Nie opieram się tej myśli. Jest taka wyniosła, piękna. I taka prawdziwa. Wdziera się do mojego umysłu, stając się moim motto. Widzę światło. O, jest także droga. Długa i kręta, ale cóż to dla mnie! Jestem silny. Chcę dotknąć, poczuć, mieć ten oślepiający płomień przy sobie. Mija czas, jestem coraz bliżej, mimo zmęczenia chcę iść dalej. Jestem już w połowie, tak. To już blisko.
Koniec historii pozostanie rzeczą zagadkową. Gdybyśmy chcieli go przewidzieć, z jednej strony ujrzymy ową postać sięgającą po swoje marzenie. Jej uśmiech, euforię. Z drugiej strony wyczerpany wrak człowieka przeklinający własną naiwność. A było tak blisko.
Mimo obawy, że każdego człowieka może spotkać owe zgubne zakończenie. Jednak obok niego jest jeszcze jedno zakończenie. Z obawy przed problemami decyduje się zawrócić. I żałuje tego do końca życia.
Wierzcie w swoje marzenia.

5 ...from you?:
Wierzcie w swoje marzenia...łatwo to powiedzieć...trudniej wykonać... nawet jeżeli poświęcisz całą swoją "MOC" na to..to i tak w pewnym momencie możesz się zorientować ze to tak naprawcę.."Pic na wodę i fotomontaż"..i całe marzenia pękną jak bańka mydlana..ale tak naprawdę trzeba wierzyć choćby było to trudne.. i miało wyssssać z nas ostatnią kroplę MOCY..bo to w końcy marzenia rozświetlają nam przyszłość jak pochodnia i pozwalają iśc dalej, patrzeć "przed siebie" i dają KOPA jak "TIGER" :D ... dzięki za wszystko :*** Buźka
jak walczyć- to do końca. jak spadać- tylko z wysoka.
mimo wszystko ktoś musiał w nas wszczepić umiejętność marzenia i wyobrażania sobie ciągów dalszych w jakimś określonym celu. innymi słowy, dostaliśmy coś do ręki i od nas zależy, czy wykorzystamy to jak kostur do podpierania się w trudnej drodze naprzód czy raczej jak kij, którym można okładać się po głowie.
Nie zawróciłem. Boli, łatwo nie jest, ale nie żałuję. Nadzieja umiera ostatnia.
Nommm Pawełku... widzę ze dawno nic nie pisałeś :// co się dzieje?? napisz jakiś tekst(wiem że nie jest wcale łatwo i trzeba "mieć to coś" tzw wenę,ale może akurat:))..tęsknie za możliwością przeczytania jakiegoś Twojego tekstu..
PROSZĘ NAPISZ... :))
Prześlij komentarz